poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Wczoraj :)

Witajcie.
Wczoraj (tzn. niedziela 3.04.2011r.) poszłam z przyjaciółką do kościoła. Spotkałyśmy tam naszych znajomych Mateusza i Pawła. Przez całą mszę spałam. Gdzieś pod koniec dzwoniła do mnie Ewa, ale nie odebrałam później zadzwoniła do Moni- ona też nie odebrała. Dopiero po mszy przypomniało mi się, że Ewa miała iść z nami do kościoła. Gdy Monia do niej napisała co chce Ewa odpisała ,że jest na nas obrażona i, że mamy się do niej nie odzywać.Po kościele ja poszłam do domu i Monia też. Gdy weszłam do domu mama powiedziała, że mam wyjść z psem, moja siostrzenica też chciała więc musiałam ją wziąć ze sobą, poszłyśmy na górki Jula biegała za psami a ja pilnowałam żeby nic się nie stało.Po pół godzinnej zabawie poszłyśmy do domu, gdzie Jula zaczęła rozrabiać.Napisałam do Moni, czy wyjdzie na dwór, ale ona odpisała, że teraz nie może bo pomaga robić obiad, więc zaczęłam bawić się z Julą.Gdzieś około godziny 3 napisałam do Moni, czy pójdzie ze mną i Julą do parku, zgodziła się. Przygotowałam picie i jedzenie dla Julii, gdy Monia przyszła, wzięłam Julię i poszłyśmy do parku. Od razu gdy weszłyśmy do parku Julia zobaczyła plac zabaw i pobiegła do niego. Zjeżdżała,właziła,skakała jak szalona.Monice zachciało się pić więc poszłyśmy do sklepu na przeciwko przychodni lekarskiej. Gdy kupiłyśmy picie i gumę dla Julii poszłyśmy z powrotem do parku tylko, że tym razem na plac obok przedszkola. Julia zjeżdżała co chwilę ze zjeżdżalni i gadała z innymi dziećmi, gdy jej się to znudziło podeszła do nas i wzięła Monikę, żeby za nią biegała a gdy Monika była wyczerpana Julia wzięła mnie.Później usiadłyśmy na schodach żeby odpocząć i się napić.Około godz. 17:30 zadzwoniła do mnie mama i spytała się kiedy wracamy powiedziałam, że niedługo. Gdy wyszłyśmy z parku Julia zaczęła płakać bo nie chciała iść do domu, ale ja wygrałam. W drodze do domu niosłam Julię na rękach ponieważ była zmęczona, na skrzyżowaniu pożegnałam się z Moniką i poszłam do domu, gdy do niego weszłam Julia od razu położyła się na łóżku i zasnęła. Po chwili napisała do mnie Monia, czy wyjdę na dwór bo u niej nikogo nie ma i się nudzi. Moja mama się zgodziła więc wyszłam. Umówiłyśmy się z Monią na rułach (tak nazywamy rury). Spotkałyśmy się na rurach razem z Izą. Gadałyśmy, śmiałyśmy się, śpiewałyśmy i tańczyłyśmy. Gdzieś około godziny 19:30 podszedł do nas Mariusz co było dla nas szokiem bo od dwóch miesięcy nie odzywał się do nas, wracając do tematu Mariusza przyszedł do nas by porozmawiać o tym, że ktoś powiedział mu, że my powiedziałyśmy, że on coś tam robi ( zapomniałam co); mówiłyśmy mu, że my nic nie powiedziałyśmy i się ciągle śmiałyśmy, a on z nami hehehe..... :). Około godziny 20:15 poszłyśmy do domu, a gdy weszłam mama kazała mi wyjść z psem.
Koniec :)
Mam nadzieje, że się podoba
Pozdrawiam
Paulina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz