niedziela, 29 maja 2011

Gdańsk

29.05.2011
Umówiłam się dziś z moją przyjaciółką na zakupy. Przyszłam po nią około godz.13 i pojechałyśmy do Gdańska.Najpierw poszłyśmy do Gildii, ale była zamknięta więc musiałyśmy się cofać.Poszłyśmy ul.Długą do Zielonej Bramy i skręciłyśmy w ul.Długie Pobrzeże. Następnie poszłyśmy.... hm... nie pamiętam, ale wiem, że do Hali, ale była zamknięta, potem poszłyśmy Madisona i zwiedziłyśmy go chyba z dwa razy.Najlepsza była bk'a kiedy zobaczyłyśmy gacie dla chłopaków i Ewa powiedziała,że damy je w prezencie dla Piotrka z Sopotu.Widziałyśmy tam też lechistów, Ewa mówiła, że do nich podejdzie i powie, że ma lepszy, bo nowocześniejszy szalik, ale jakoś Nam się to nie udało.Potem poszłyśmy do kina Krewetki sprawdzić, czy jest film Szybcy i Wściekli 5, ale nie było, więc wyszłyśmy i przeszłyśmy pod mostem obok Empik'a i spotkałyśmy tam tych chłopaków co w Madisonie, no dobra nie spotkałyśmy tylko szłyśmy za Nimi :P. Poszłyśmy za Nimi do MacDonalda, a właściwie to usiadłyśmy na schodach i gadałyśmy co będziemy robić dalej. Wymyśliłyśmy, że pójdziemy pod tunel i tam zobaczymy za leginsami i wiecie co? Znalazłyśmy!Po 1,5 godzinnej udręki!Uf... zmęczyłam się, hehe :). Potem poszłyśmy  na peron zobaczyć kiedy jeżdżą pociągi.A potem....nie pamiętam :P Na serio zapomniałam....czekajcie....a! Poszłyśmy do Rossmanna i szukałyśmy tam soli do kąpieli, ale nie znalazłyśmy. Nudziło Nam się więc poszłyśmy się przejść po Gdańsku.Byłyśmy tak zmęczone, że usiadłyśmy se na przystanku tramwajowym na przeciwko Urzędu Miejskiego...widziałyśmy tam jakichś ludzi, którzy się na coś gapili; Ewa powiedziała, że gapią się na czarownice hehe :), ale jak się później okazało gapili się na helikopter. Ewa wrzeszczała, że to moja wina :P Sama chciała usiąść na przystanku...potem widziałyśmy Lechistów (tym razem innych) Ewa zaczęła się drzeć, bo chciała wiedzieć z kim dziś gramy, ale oni nie słyszeli, a ta zaczęła ich wyzywać.... oj Ewa,Ewa,Ewa...Potem poszłyśmy na Dolne Miasto....jesteśmy głupie, bo zamiast iść na autobus to poszłyśmy ul.Grodza Kamienna,a potem Reduta Wilk i szłyśmy tak, aż bolały Nas nogi, ale w końcu doszłyśmy i wszystko jest dobrze.
Dobra bym Wam opisała więcej, ale moja przyjaciółka przeżywa załamanie papa :*
P.S. We wtorek mam przedstawienie, opisze Wam jak było.... stresuje się i boje :(.

piątek, 27 maja 2011

Super dzień....

27.05.2011
Hm.... od czego by tu zacząć....może od tego, że wstałam :P Nie no żart :)Opowiem Wam o szkole....No więc pierwszą lekcje mieliśmy mieć geografie,ale mi i Ewie nie chciało się iść, więc stałyśmy przed szkołą i gadałyśmy z Laska ( znajoma z podstawówki, ona też nie szła na lekcje), ale kilka minut po dzwonku zobaczyłyśmy naszą babkę od geografii i szybko pobiegłyśmy na górę bo myślałyśmy, że mamy z naszą wychowawczynią, ale okazało się, że mamy z babką od historii WOS'a. Ewa i ja usiadłyśmy w czwartym rzędzie bo Trawa i.... chyba Tyskie zajęli Nam miejsca.Od razu gdy usiadłyśmy Ewa zaczęła jeść batona ( jaka szczera).Babka kazała całej klasie czytać i zrobić jakiś wykres( no wiecie takie słoneczko) z hasłami o rządzie, zamiast tego zaczęłam wypisywać hasła i je tłumaczyć, później mieliśmy zrobić do 6 zadania tylko dwa pytanie, ale mi się nudziło więc zrobiłam wszystkie.Ewa powiedziała, że mi odbiło... ma racje :P.Kolejna lekcja, której oczywiście też nie było to biologia, zamiast tego był luźny w-f.... na końcu lekcji uciekłyśmy i facet nas widział....potem na przerwie powiedział, że mamy nieobecność ( Co się ze mną dzieje? Kiedyś byłam nieśmiałą i cichą dziewczyną,,,a teraz?Wczoraj ucieczka, dziś nieobecność.... niedługo będę wgl. Brać narkotyki i nie chodzić do szkoły.... żartuje oczywiście :P) Potem hmm..... a! Potem mieliśmy z piękną,młodą i wykształconą (nauczycielka angielskiego z I grupy) Druga grupa miała robić ćwiczenia do egzaminów, które przyniosła nauczycielka, a pierwsza robiła angielski (współczuje im... albo nie :P Niech się męczą :P) Połowa i tak nie robiła ćwiczeń tylko grała w państwa i miasta..... oczywiście ja z Ewą czytałyśmy książkę pt. ,,Pamiętnik księżniczki'' ja czytałam jedynkę ( wcześniej 2 i 3) a Ewa dwójkę (wcześniej 1 i pół 3). Wszyscy czegoś od mnie czegoś chcieli... (Czy już nie można mieć tej jednej godziny prywatności? Pytam się na serio!)No więc tak: Anioł dał mi ćwiczenia D.S., M.T. i N.L. (nie podaje imion i nazwisk tak na wszelki wypadek), potem znów je wziął i oddał (chory, czy co? Ja nawet tak nie robię, a uważam, że powinnam iść do psychiatry.... chociaż nie tylko ja, ale i mój horoskop...dziwne...)Potem Paweł się pytał co mamy robić w ćwiczeniach, potem Monia z Sandra ( nie pamiętam o co....), aż w końcu wzięłam schowałam książkę i śmiałam się z Łukasza, Moniki i Sandry. Kolejna lekcja w-f, na szczęście nie musiałyśmy tam iść bo pomagałyśmy nosić ławki i krzesła na sale... potem Monia uczyła się tekstu, a ja z Ewą se robiłyśmy bekę i zaczęłyśmy rapować swoje teksty.... fajnie to brzmiało :), potem tańczyłyśmy , a jeszcze później patrzyłyśmy jak chłopacy grają w pasjansa.Na następnej godzinie miałyśmy próbę ( gram lekarkę, Ewa pielęgniarkę , a Monia kosmetyczkę)Było dobrze, choć połowy ludzi nie było. Gdy mówiłam... wydawało mi się, że chłopacy cały czas grali w tą grę..... mogę się nawet założyć!Na kolejnej lekcji zanosiliśmy sprzęt.... jeden chłopaka z pierwszej klasy powiedział, że idziemy na imprezkę i wszyscy zaczęli się śmiać i wygłupiać....potem zaczęli się śmiać bo Łuki niósł kabel a za nim cała obstawa ( Ja, Ewa,Monia,ten chłopak, Paweł).Potem jak zanieśli kabel ja i Monia poszłyśmy na obiad. Namawialiśmy Łukasza, żeby nie iść na lekcje.... po pewnym czasie się zgodził.
......................................................
Tak mniej więcej minął mi dzień w szkole..... było ekstra! Miłego weekendu ! :P