sobota, 30 kwietnia 2011

Wycieczka

Hejka wszystkim, a właściwie tylko moim znajomym :(.
Wczoraj i przedwczoraj byłam na wycieczce do Warszawy.Jechaliśmy 6  godzin.W autokarze nie nudziło mi się bo razem z dziewczynami śpiewałam ,,Łap oddech'' i ,, Seksualna'', ale jak dotarłyśmy zaczęłam się nudzić, ale nie odrazu. Najpierw krążyliśmy 4 razy tymi samymi ulicami i przy okazji widzieliśmy 4 razy stadion. W końcu gdy znaleźliśmy miejsce na parking, wysiedliśmy i poszliśmy do Centrum Nauki Kopernika, na początku dostaliśmy bilety, a raczej takie karty które były biletami. Razem z Ewą zwiedziłyśmy wszystko w jakąś godzinę i przez resztę czasu się nudziłyśmy a miałyśmy czas do 16:00 , wgl. prawie cała klasa się nudziła bo wszyscy siedzieli przy ścianie i zamulali.Gdy wyszliśmy z Kopernika poszliśmy do Biblioteki Uniwersyteckiej i zwiedzaliśmy roślinność, później mieliśmy czas wolny. Gdy skończył się czas wolny, wszyscy się zebrali i poszliśmy do autokaru i pojechaliśmy do hotelu Patron przy ul. Aleja Dzieci Polskich 20 na zewnątrz wyglądał tak:
Ale w środku..... sami zobaczcie:
Super prawda?Na zdjęciu tego nie widać, ale mieliśmy telewizor plazmowy :P.Gdy weszliśmy do naszych pokojów położyłyśmy torby- pokój miałam z Ewą-i się rozpakowałyśmy.O 20:30 wszyscy poszli na obiadokolację .Około godz. 21 wszyscy latali po pokojach i sprawdzali gdzie kto ,, mieszka'' . Razem z Ewą i innymi dziewczynami umówiliśmy się na spacer po obiekcie-Na 24:00!.Wyskoczyłyśmy gdzieś o 21:30 razem z Ewą i latałyśmy do różnych osób przez balkony. Potem o omówionej godzinie Ewa, Monia,Sandra( koleżanka z klasy), ja i jeszcze jedna Monia( też koleżanka) wyszłyśmy i biegałyśmy, ale dosłownie chwilę, bo ochroniarz stał przy drzwiach głównych i nie miałyśmy jak przebiec, więc się wróciłyśmy.Razem z Ewą zasnęłyśmy gdzieś około godz.2:00. Następnego dnia rano obudziła mnie Ewa, pokazywała jak śpię matko!To było śmieszne :).Po tym jak Ewa pokazała mnie i siebie jak śpimy, poszłam do łazienki się ubrać, a potem Ewa. Gdzieś o godz. 7:30 poszłyśmy na śniadanie...... no dobra trochę później :).Gdy zjadłyśmy śniadanie poszłyśmy się spakować i wszystko uporządkować. Gdy wszystko było już gotowe, wzięłyśmy bagaże, zaniosłyśmy klucz i poszłyśmy do autokaru.Gdy już wszyscy byli w autokarze pojechaliśmy do..... czekajcie bo zapomniałam. A..! Do Centrum Sportu i Rekreacji w Warszawie.Zwiedzaliśmy muzeum sportu, a potem taka pani zaprowadziła nas na górę, gdzie robiliśmy plakat, ale niestety nasz nie wygrał, najlepsze jest to... hehe.... zdobyłyśmy 1 punkt, wygrała druga grupa z naszej wycieczki.Po zwiedzeniu całego tego centrum pojechaliśmy do... nie pamiętam... czekajcie spytam się Ewy...czekajcie.....ona nie wie, spytam się Moni i Iski...... Iza i Monia mi odpisały, że zwiedzałyśmy Warszawe... a no tak! Teraz se przypominam, no więc zwiedzałyśmy Warszawę m.in. stare miasto czy jakoś tam.... a potem poszliśmy do Mac'Donalda ,, zjeść obiad'' potem szybko poszliśmy do autokaru i pojechaliśmy do Senatu i tam zwiedziliśmy to miejsce obrad i różne tam. Po senacie wyruszyliśmy do domu. Po drodze śpiewaliśmy, gadaliśmy, śmialiśmy się i różne tam. Jaka napisałam pierwszy dzień mi się nie podobał, ale drugi był ekstra! Mimo bólu głowy hehe.... do zobaczenia do następnego wpisu!
Pozdrawiam i Dobranoc Paulina

wtorek, 5 kwietnia 2011

Wtorek....

Hejka!
Dziś o 3:00 obudziła mnie Monika swoim sms-em ( nie mogła spać) i przez nią nie spałam do 4 wtedy poszłam spać.Później obudziłam się o 7:30 i siedziałam do godz.9:00 ponieważ nie szłam dziś do szkoły bo 6 klasy miały testy.Zjadłam śniadanie, ubrałam i umyłam,o godz.12:00 przyszła po mnie Monia i poszłyśmy na obiad.Gdy zjadłyśmy ja poszłam do domu się przebrać, a ona do sklepu i potem do domu.Gdy sie przebrałam, wziełam ze sobą psa i poszłam na bloki gdzie czekałam na Izę, Ewę i Monię. Iza wyszła pierwsza z bloku i podbiegła do psa, po chwili przyszła Ewa. Razem z Ewą weszłyśmy do bloku zostawiając Izę samą z psem; Ewa wcisneła guzik do ściągania windy, ale najlepsze jest to, że winda stała na parterze hehe..... . Pojechałyśmy na 8 pietro i poszłyśmy po Monię.Gdy juz wyszła, zjechałyśmy na dół do Izy i wszystkie poszłyśmy na ruły.
   Na naszym miejscu siedzieli Joy i Piotrek (znajomi z podwórka) więc poszłysmy trochę dalej, ale na nowym miejscu było trochę głupio więc ja i Monia poszłyśmy krzakami a Iza i Ewa ścieżką i poszłyśmy na nasze miejsce. Mój pies chciał iść do chłopaków więc Monia wzięła go i poszła do nich (jakie pozy robiła heheh...) po chwili poszli ( może znudziła im sie nasza obecność).
   Siedziałyśmy i śpiewałyśmy różne piosenki m.in. East West Rockers - łap oddech. Potem zaczeyśmy rysować markerami i Iza  przypadkiem usiadła na czerwony marker i miała czerwoną bluzę ( chyba wszystkie dziewczyny wiedzą o co chodzi); ja i Iza poszłyśmy najpierw do niej żeby sie przebrała a potem do mnie zaprowadzić psa.Gdy już Iza sie przebrała i zaprowadziłyśmy psa wróciłyśmy na ruły.
    Monika musiała już iść bo jechała do fryzjera, więc ja,Iza i Ewa zostałyśmy same. Zaczęłyśmy rzucać sie małymi patykami, ja z Izą biłyśmy sie takimi wielkimi hehe.... było ,, kurczaki atakują'' czy jakoś tam. Potem ja i Ewa musiałyśmy iść wiec poszłyśmy zaprowadzić Izę, potem do domu.
    Gdy weszłam do domu Szymek ( mój starszy o rok brat) poprosił mnie abym poszła do sklepu więc poszłam, potem gdy wróciłam zainstalował jakąś grę więc zaczęliśmy grać i w połowie znów powiedział bym poszła do sklepu no więc poszłam.Przez kolejne godziny graliśmy.
   Około godz. 18:28 napisała do mnie Monia czy jesteśmy na dworze, a ja napisałam, że nie, wiec ona spytała sie czy wyjde a ja odpisałam jej, że nie chce mi się.Później napisałam do niej, że wyjdę, a ona napisała mi, że mam przyjść na ruły a mi sie nie chciało, więc nie poszłam.
    Nudziło mi sie więc weszłam na gg, ale nikogo nie było, wiec zaczęłam pisać tego bloga.
Mam nadzieję, że sie podoba
Pozdrawiam
Paulina

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Wczoraj :)

Witajcie.
Wczoraj (tzn. niedziela 3.04.2011r.) poszłam z przyjaciółką do kościoła. Spotkałyśmy tam naszych znajomych Mateusza i Pawła. Przez całą mszę spałam. Gdzieś pod koniec dzwoniła do mnie Ewa, ale nie odebrałam później zadzwoniła do Moni- ona też nie odebrała. Dopiero po mszy przypomniało mi się, że Ewa miała iść z nami do kościoła. Gdy Monia do niej napisała co chce Ewa odpisała ,że jest na nas obrażona i, że mamy się do niej nie odzywać.Po kościele ja poszłam do domu i Monia też. Gdy weszłam do domu mama powiedziała, że mam wyjść z psem, moja siostrzenica też chciała więc musiałam ją wziąć ze sobą, poszłyśmy na górki Jula biegała za psami a ja pilnowałam żeby nic się nie stało.Po pół godzinnej zabawie poszłyśmy do domu, gdzie Jula zaczęła rozrabiać.Napisałam do Moni, czy wyjdzie na dwór, ale ona odpisała, że teraz nie może bo pomaga robić obiad, więc zaczęłam bawić się z Julą.Gdzieś około godziny 3 napisałam do Moni, czy pójdzie ze mną i Julą do parku, zgodziła się. Przygotowałam picie i jedzenie dla Julii, gdy Monia przyszła, wzięłam Julię i poszłyśmy do parku. Od razu gdy weszłyśmy do parku Julia zobaczyła plac zabaw i pobiegła do niego. Zjeżdżała,właziła,skakała jak szalona.Monice zachciało się pić więc poszłyśmy do sklepu na przeciwko przychodni lekarskiej. Gdy kupiłyśmy picie i gumę dla Julii poszłyśmy z powrotem do parku tylko, że tym razem na plac obok przedszkola. Julia zjeżdżała co chwilę ze zjeżdżalni i gadała z innymi dziećmi, gdy jej się to znudziło podeszła do nas i wzięła Monikę, żeby za nią biegała a gdy Monika była wyczerpana Julia wzięła mnie.Później usiadłyśmy na schodach żeby odpocząć i się napić.Około godz. 17:30 zadzwoniła do mnie mama i spytała się kiedy wracamy powiedziałam, że niedługo. Gdy wyszłyśmy z parku Julia zaczęła płakać bo nie chciała iść do domu, ale ja wygrałam. W drodze do domu niosłam Julię na rękach ponieważ była zmęczona, na skrzyżowaniu pożegnałam się z Moniką i poszłam do domu, gdy do niego weszłam Julia od razu położyła się na łóżku i zasnęła. Po chwili napisała do mnie Monia, czy wyjdę na dwór bo u niej nikogo nie ma i się nudzi. Moja mama się zgodziła więc wyszłam. Umówiłyśmy się z Monią na rułach (tak nazywamy rury). Spotkałyśmy się na rurach razem z Izą. Gadałyśmy, śmiałyśmy się, śpiewałyśmy i tańczyłyśmy. Gdzieś około godziny 19:30 podszedł do nas Mariusz co było dla nas szokiem bo od dwóch miesięcy nie odzywał się do nas, wracając do tematu Mariusza przyszedł do nas by porozmawiać o tym, że ktoś powiedział mu, że my powiedziałyśmy, że on coś tam robi ( zapomniałam co); mówiłyśmy mu, że my nic nie powiedziałyśmy i się ciągle śmiałyśmy, a on z nami hehehe..... :). Około godziny 20:15 poszłyśmy do domu, a gdy weszłam mama kazała mi wyjść z psem.
Koniec :)
Mam nadzieje, że się podoba
Pozdrawiam
Paulina