Heh. Od czego by tu zacząć? No więc...hm..W szkole nie było aż tak źle, było fajnie a nawet lepiej :)Wiele razy kusiło mnie by spojrzeć na Łukasza, ale nie zrobiłam tego. No dobra, dobra raz spojrzałam i to tylko na fizyce...a potem jak podał mi piłkę na wf-ie no i zagadał do nas... i gdy siadał z przodu to patrzył się na mnie...ech...a potem byłam w domu i czytałam bloga, a potem robiłam nagłówki i zmieniłam wszystko na blogach, a potem pisałam...no i Iza i Monia mnie wyciągnęły na dwór i bk'a była.... i niestety, ale z żalem do własnego ja muszę się przyznać, że śpiewałam piosenki Justina Biebera... muszę zabić Izę! Heh :P.Ale jakie teksty tam leciały! Ale dziewczyny nie pozwoliły mi pisać tego co mówią, dlatego nie napiszę...a szkoda.. byście z krzeseł pospadali...Byłyśmy u Sandry R., ale chyba imprezę miała, więc nie poszłyśmy po nią. W drodze powrotnej spotkałyśmy kolegów z klasy. Iza opisywała swojego idealnego chłopaka.I spotkała go, ale to później ;p.Poszłyśmy do Ewy i tam tańczyłyśmy, oraz śpiewałyśmy...potem jak wyszłyśmy na dwór Iza zobaczyła swój ideał i chciała do niego iść i Monia już szła, ale Iza powiedziała, że nie.No.. i ogólnie beka była, ale bez tego co one gadały to ten opis mojego dzisiejszego dnia nie ma sensu, co nie? No więc dalej was nie usypiam tylko lecę.
Papatki ;)
Miłej nocki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz